Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2025

Pop-astrologii stanowcze NIE!

Na pewno nie raz trafiliście w internecie na „poważne” artykuły o astrologii. Wiecie, takie, w których dowiadujemy się, że Byki powinny uważać na zdrowie (jakby nie każdy powinien), Wagi się zakochają, a Wodniki w końcu zrobią karierę, w szczególności w trzeciej dekadzie stycznia. Rybki są wrażliwe i oddane, a Raki boją się wychodzić z domu. W tak ogólnie sformułowanym przekazie każdy znajdzie coś dla siebie. To nie astrologia – to pseudo-porady, papka bez treści. Albo te wszystkie dramatyczne nagłówki o Merkurym w retrogradacji, który rzekomo uniemożliwia podejmowanie rozsądnych decyzji, czy Wenus cofającej się tak mocno, że od tego robią się pryszcze i zmarszczki... Naprawdę? To tak nie działa! Nie sprowadzajmy astrologii do jej kalekiej, jarmarcznej wersji. Sytuacja, w której wszystkim Bykom (albo komukolwiek innemu) naraz będzie się wiodło dobrze lub źle, jest statystycznie nieprawdopodobna – niezależnie od tego, gdzie wędrują planety. Nie możemy dzielić ludzi tylko na 12 zna...

Jak to się zaczęło i skąd ten dziwny pomysł o zajęciu się astrologią

Dawno dawno temu, czyli za komuny, w latach osiemdziesiątych, mała Ewa znalazła wśród książek piękny kalendarz. Były tam, ułożone z gwiazdek, znaki zodiaku z łacińskimi nazwami. Ewa lubiła się uczyć, więc wkuła te wszystkie 12 nazw po łacinie. I pamięta je do tej pory. Potem pojawiły się zeszyty o każdym ze znaków autorstwa Leszka Szumana. Ewa była bardzo dumna z tego, że jest Wodnikiem (łac. Aquarius), a tam było napisane, że Wodnik nie znosi głupoty i tępego sposobu myślenia. Pierwsza trafiona prognoza? Potem pojawiły się książki o astronomii - które czytała, chociaż były nieco za trudne. Marzyła o własnym teleskopie. Tata Ewy zrobił teleskop z rur od odkurzacza i soczewek - coś w stylu Adam Słodowego „Zrób to sam”. Udało się nawet zobaczyć kratery na Księżycu! Nieco starsza Ewa próbowała czytać „Mandalę życia” autorstwa L. Weresa i R. Prinkego, ale była za trudna. Potem znalazła książki von Pronaya i spróbowała opracować swój własny horoskop, licząc wszystko ręcznie, poniewa...

Astrologia jako Enigma

Kiedy oglądałam film Bogusława Wołoszańskiego o Enigmie, niemieckiej maszynie szyfrującej z czasów II wojny światowej, nasunęło mi się pewne skojarzenie. Dzięki astronomii poznaliśmy planety i ich wzajemny układ na ziemskim nieboskłonie. Dzięki postępowi informatycznemu i dostępności darmowych programów astrologicznych, możemy dziś w kilka minut wygenerować gotowy wykres astrologiczny. Ale odczytanie przyszłości na podstawie tych wykresów… to już zupełnie inna sprawa. To przypomina próby odszyfrowania kodów Enigmy. Maszyna ta składa się z kilku mechanicznych wirników - jakby kół zębatych oraz z łącznicy, będącej plątaniną kabli. Przekłada tekst na szyfr możliwy do odczytania tylko przy użyciu analogicznej maszyny albo... wskutek mrówczej pracy polskich geniuszy matematyki. W chwili naszych narodzin na niebie zapisuje się niepowtarzalny układ – konfiguracja planet, która już nigdy się nie powtórzy. To jak unikalny kod – nasz kosmiczny podpis. Ale ten kod to tylko potencjał. Aby zro...

Wilhelm Wulff

Widzieliście świetną serię Bogusława Wołoszańskiego pt. „ Sensacje XX wieku”? Jeden z moich ulubionych odcinków nosi tytuł „ Astrolog” i jest poświęcony wybitnemu austriackiemu astrologowi Wilhelmowi Wulffowi. Program dotyczy wojennych dziejów tego niezwykłego człowieka, ale sięgnęłam nieco głębiej – do jego osobistych wspomnień zawartych w książce „Zodiak i Swastyka” . „Chociaż zawsze interesowałem się astrologią, do tej pory miałem tylko przebłyski odpowiedzi na moje liczne pytania na jej temat i na temat innych peryferyjnych sfer ludzkiej wiedzy. Teraz, w Palazzo di Brera, stanąłem twarzą w twarz z pismami astrologicznymi największych średniowiecznych i starożytnych naukowców. Astrologia nie zawsze była źle postrzegana. W starożytności nie była nawet uważana za naukę tajemną; w rzeczywistości stanowiła podstawę rozwoju astronomii.” Książki astrologiczne znalezione w Palazzo di Brera, w czasie włoskich studiów, zainteresowały Wulffa bardziej niż dzieła sztuki. Zauważył, że już st...